Agnieszka Kozłowska-Rajewicz jest posłanką PO z okręgu 39 Poznań i powiat poznański
Blog > Komentarze do wpisu

Co to jest lobbing

Lobbing to chyba najbardziej różne pod względem treści i znaczenia pojęcie w polityce polskiej i amerykańskiej. Wystarczy zapytać losowo polityków, a być może nawet uliczna sonda pokazałaby istotę różnicy. Ja zderzyłam się z odmiennym niż w Polsce rozumieniem lobbingu praktycznie od pierwszego dnia pobytu w USA. Przyznanie się do wywierania wpływu na polityków, do zabiegania o pojawienie się przepisów w określonych dziedzinach, np. praw kobiet, w USA jednoznacznie jest klasyfikowane jako lobbing i witane z entuzjazmem. Podejmowanie prób zmieniania świata poprzez politykę jest tu uznawane za działanie profesjonalne i skuteczne.

Dotychczas działalność społeczna w organizacji pozarządowej nie kojarzyła mi się z lobbingiem, a lobbing nie kojarzył mi się z entuzjazmem. Nauczyłam się, że lobbing to podejrzany, nie do końca zdefiniowany, słabo kontrolowany proceder, w wyniku którego ludzie za pieniądze przekonują polityków do swoich racji. Podejrzane jest to, że za pieniądze, bo jeśli bez pieniędzy, z czystego przekonania ktoś namawia polityków do takiej czy innej decyzji, to w polskim rozumieniu już nie jest lobbystą, tylko ekspertem i w przeciwieństwie do lobbystów może bez przeszkód wyrażać swoje opinie podczas prac legislacyjnych..

W Stanach sprawa jest o wiele prostsza: każdy kto zajmuje się przekonywaniem polityków w sprawach o charakterze publicznym, jest lobbystą. Można lobbować na rzecz lepszego prawa w zakresie ochrony praw zwierząt, przemocy w rodzinie, praw mniejszości etnicznych, spraw istotnych dla samorządów, energetyki – wszystko czym zajmują się radni i posłowie może być przedmiotem lobbingu. W USA organizacje pozarządowe, indywidualne i parasolowe, mają swoich przedstawicieli (lobbystów), którzy chodzą na komisje i obrady samorządów lokalnych i prezentują opinie i stanowiska swoich organizacji / firm. Lobbowanie jest objęte szczegółowymi regulacjami, które zapewniają przejrzystość procesu i jak zdążyłam zauważyć, to zajęcie cieszy się w Stanach dużą estymą.

Nie wiem czy jest możliwe aby w Polsce zmienić obecnie funkcjonujące znaczenie pojęcia lobbingu. Być może potrzebujemy nowej etykiety, która odczaruje działania lobbingowe i pozwoli na stworzenie przejrzystego systemu działania specjalistów od przekonywania. Dla samego procesu legislacyjnego fakt, czy ktoś przekonuje z serca czy za pieniądze jest bez znaczenia. Nie każdy, kto ma rację, musi mieć dar przekonywania. Nie wiedzę nic złego w tym, żeby organizacja dążąca do zakazu obcinania psom uszu i ogonów zatrudniła specjalistę, który ich postulaty zgłosi w Sejmie w sposób profesjonalny i zgodny z procedurami. Nie sądzę, aby mówiący z przekonania amator był w jakikolwiek sposób lepszym czy bardziej skutecznym głosem w ochronie praw zwierząt niż wynajęty lobbysta. W sądach zgadzamy się, aby w naszym imieniu mówili prawnicy – bo oni lepiej znają sądowy język meandry przepisów. W Sejmie sytuacja jest dokładnie taka sama – nie wiedzę nic złego w tym, aby do rozmów z politykami zatrudniać profesjonalistów. Powinniśmy skończyć z hipokryzją i napisać porządną ustawę o lobbingu, która zwiększy przejrzystość procesu legislacyjnego i umożliwi swobodę wyrażania stanowisk wszystkim, którzy są zainteresowani polskim prawem. W końcu prawo jest naszym wspólnym dobrem, umową społeczną, której dobra jakość ma decydujące znaczenie dla jakości życia i szczęścia obywateli.  

poniedziałek, 12 września 2011, rajew33