Agnieszka Kozłowska-Rajewicz jest posłanką PO z okręgu 39 Poznań i powiat poznański
RSS
wtorek, 20 marca 2012

Czy tak będzie wyglądał koalicyjny emerytalny kompromis? Prawo do urlopu wychowawczego bez względu na formę zatrudnienia – to niedokładnie to samo co proponuje PSL, bo ten skupia się tylko na kobietach – ale niewątpliwie to propozycja sprawiedliwa, racjonalna i chroniąca rodzinę.

Dziś prawo do urlopu mają tylko osoby zatrudnione na umowę o pracę. W czasie opieki nad dzieckiem do lat 3 państwo odprowadza za takiego pracownika składki od stawki stanowiącej nie więcej niż 60% średniej krajowej. To nie kompensuje w pełni straty w kapitale emerytalnym, wywołanej przerwą w pracy z powodu urodzenia i opieki nad dzieckiem. Ale jednak w dużej mierze jest to odpowiedź na ten problem. Niestety, inne formy zatrudnienia nie podlegają pod
ten równościowy  instrument polityki rodzinnej. Osoby prowadzące własną działalność gospodarczą nie mają prawa do urlopu wychowawczego. To samo dotyczy kontraktów, umów o dzieło, zleceń.
Postulat, by wszyscy rodzice byli traktowani przez państwo jednakowo i mieli prawo do opłacanych z budżetu składek emerytalnych w czasie opieki nad dzieckiem do lat 3, niezależnie od formy zatrudnienia, jest pozytywną odpowiedzią na pytania, jak w kontekście zmian systemu emerytalnego zabezpieczyć rodzicielstwo.

Tak, rodzicielstwo, a nie jedynie macierzyństwo. Ten swoisty wyścig w przedstawianiu propozycji „dla kobiet, bo to one wychowują dzieci” powoduje, że utrwalamy szkodliwy stereotyp, jakoby opieka nad dzieckiem była zadaniem wyłącznie kobiet. Mężczyźni też wychowują dzieci! Też na nie łożą, więc powinni mieć równe prawa skorzystania z państwowych reko mpensat za czas wyłączenia z pracy z powodu opieki nad dzieckiem.  Z tej perspektywy propozycja dosypywania do kapitału emerytalnego za każde urodzone dziecko źle wygląda, bo:

- % od kapitału emerytalnego jest większy dla bogatych (oni by skorzystali najbardziej);

- nagroda byłaby za urodzenie, a nie za opiekę nad dzieckiem – a więc bez związku z systemem emerytalnym, który ma charakter kapitałowy;

- nagroda za urodzenie trafiałaby wyłącznie do kobiet, utrwalając nierówny rozkład obowiązków w opiece nad dzieckiem.

 Lepiej rozszerzyć prawo do urlopu wychowawczego – to instrument ścisłe zwiazany z systemem emerytalnym i równościowy, bo trafia do tego, kto realnie opiekuje się dzieckiem. Zwykle do kobiet, ale czasami – myślę, że coraz częściej – do mężczyzn.

16:54, rajew33
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 29 listopada 2011

To pierwsze określenie, które przyszło mi do głowy, kiedy pierwszy raz usłyszałam o pomyśle PSLu, by kobiety posiadające dzieci odchodziły na emeryturę 3 lata wcześniej za każde posiadane dziecko. Czyli matka jedynaka – w wieku 64 lat, matka trójki dzieci w wieku 58 lat.

Już pomijam to, dlaczego matka, a nie ojciec. Przecież jeśli wcześniejsza emerytura ma być nagrodą za wysiłek posiadania i wychowywania dzieci, to ten wysiłek zwykle ponosi dwoje rodziców, a nie jedno. To prawda, że tylko kobiety chodzą w ciąży, rodzą i karmią piersią – ale przecież dziecko wymaga opieki i nakładów ekonomicznych przez minimum 18 lat, a nie kilka miesięcy. Więc jeśli dawać wcześniejsze uprawnienia emerytalne związane z posiadaniem dzieci - to po równo – kobietom i mężczyznom.

Ważniejszy argument ma charakter ekonomiczny i dotyczy wysokości wcześniejszych emerytur. Przecież odejście na emeryturę 9 lat wcześniej to kilkadziesiąt procent niższe świadczenie! I nie ma co wmawiać ludziom, że przecież jeśli kobiety będą chciały, będą pracować dłużej. Wiele kobiet, którym przysługiwała wcześniejsza emerytura, na własnej skórze doświadczyło presji, w wyniku której na wcześniejszą emeryturę odchodziły, chociaż wcale nie chciały i chociaż to fatalnie znaczyło dla wysokości ich świadczeń.

Niezależność ekonomiczna – oto czego kobiety potrzebują do godnego życia. Tymczasem wczesne emerytury to emerytury głodowe. Dopóki człowiek jest młody, sprawny i otoczony rodziną, nie ma to większego znaczenia. Ale co na starość? W dobie globalizacji i powszechnej mobilności dzieci mogą być daleko. Państwowy system opieki nie udźwignie wszystkich potrzeb. Wysoka emerytura to lepsza polisa na starość i lepsza nagroda za trud posiadania dzieci, niż krótszy okres pracy.

Jestem przeciwniczką traktowania wcześniejszych – i z konieczności niskich – emerytur jako rekompensaty za trudną i nisko płatną pracę. Czy nie lepiej dłużej pracować, ale więcej zarabiać i mieć potem (znacząco) wyższą emeryturę? Przecież barierą w posiadaniu dzieci nie jest wiek emerytalny kobiet i mężczyzn, tylko brak żłobków, przedszkoli i mieszkań na wynajem. Elastyczna i jednocześnie stabilna praca dająca zdolność kredytową - oto co państwo powinno zaoferować młodym, aby zachęcić ich do powiększania rodziny.  Plus prawo do urlopu wychowawczego dla rodzica-opiekuna, niezależnie od formy zatrudnienia – czy to nie lepsze rozwiązania?

13:00, rajew33
Link Komentarze (1) »
sobota, 19 listopada 2011

Za godzinę odpowiedzi Premiera na pytania do expose i głosowania, w tym to niezwykle ważne – wotum zaufania do rządu. Jestem dobrej myśli, choć wszystkie partie opozycyjne zapowiedziały, ze rządu nie poprą, a Platforma razem z PSLem ma zaledwie kilka głosów przewagi nad niezbednym minimum.

Dwie z 4 klubow opozycyjnych zapowiedziały też, że będą popierać rząd "w niektórych sprawach" - z wyjątkiem tego kluczowego głosowania od którego zależy najwięcej. To tez pozytywny sygnal - zapowiedź, ze w Polsce w koncu rodzi sie bardziej konstruktywna opozycja, która przynajmniej od czasu do czasu ma zamiar dyskutować o państwie, zamiast toczyć jałowe spory polityczne, przydatne może na uczelni jako materiał do ćwiczeń z retoryki, ale nieużyteczne w procesie stanowienia prawa.

Wczorajsze expose było mocne, odważne, konkretne, jasno rysowało kierunki polityki państwa w najbliższych kilku latach. Wydłużenie i zrównanie wieku emerytalnego, od lata postulowane przez ekspertów ekonomicznych, to jedno z kluczowych i najtrudniejszych postanowień na najbliższą kadencję. Podobnie uzależnienie powszechnych świadczeń społecznych, bezikowego, ulgi na dzieci, od dochodów beneficjentów – zrywa ze zła tradycją dawania publicznych pieniędzy tym, którzy bez tej wspólnej składki i tak sobie poradzą. Pomoc społeczna musi być adresowana bardziej precyzyjnie, trafiać do rzeczywiście potrzebujących, skuteczniej zachęcać do działań oczekiwanych w państwie - inaczej marnujemy pieniądze - wspólne - i ludzki potencjał.

Przez najbliższe tygodnie pewnie będziemy szczegółowo rozbierać na czynniki pierwsze kolejne fragmenty expose, w tym zmiany dotyczące rolników i funduszu kościelnego. Dziś głosujemy rząd, który nas przez trudne reformy przeprowadzi.

09:03, rajew33
Link Komentarze (2) »
wtorek, 08 listopada 2011

Dzisiejszy dzień jest szczególny. Za 2 godziny, o 11.00 zaprzysiężenie nowego Sejmu. Wybierzemy Marszałka Sejmu. PO wydeleguje na to kluczowe stanowisko Ewę Kopacz, najsilniejszą polityczkę kadencji. Wicemarszałkiem z PO ma zostać Cezary Grabarczyk. Kilka godzin później Prezydent RP Bronisław Komorowski powoła premiera nowego rządu. O 17.00 Rada Krajowa PO zatwierdzi koalicję z PSL. Bezpośrednio po Radzie zbierze się klub parlamentarny PO, na którym wybierzemy
jego szefa. Wczoraj Donald Tusk rekomendował na to stanowisko Rafała Grupińskiego, polityka z Wielkopolski. To dobra wiadomość dla Wielkopolski i dla Platformy – bo stanowisko szefa klubu jest jednym z kluczowych jeśli chodzi o polityczne znaczenie, a Rafał Grupiński jest tytanem pracy, bardzo doświadczonym i merytorycznym parlamentarzystą.

Najważniejsze jednak, że te rekomendacje – na kluczowe stanowiska polityczne, konsolidują i łączą Platformę. Przy niepewnej sytuacji w Europie i na świecie fakt, ze partia rządząca jest w jednym kawałku, jest nie do przecenienia. W tym kontekście rozłamy i wewnętrzne walki w PiS i SLD wyglądają jeszcze bardziej niepoważnie, nieomal dziecinnie. Odpowiedzialność – to najważniejsze,
czego Polska potrzebuje od polskich polityków, szczególnie w okresie kryzysu.

08:12, rajew33
Link Dodaj komentarz »
piątek, 28 października 2011

Wczoraj cały dzień spędziłam w Krakowie – odbywała się tam konferencja prezentująca raport z badań psychologów oraz organizacji romskich na temat zjawiska nadreprezentacji romskich uczniów w szkołach specjalnych. Przy okazji odwiedziłam krakowskie studio TVN24 – byłam gościem poranka w związku ze spekulacjami prasowymi na temat składu nowego rządu.

Konferencja była raczej kameralna – grono badaczy, przedstawiciele stowarzyszeń romskich, trochę samorządowej i rządowej władzy, kilku nauczycieli. Sami pasjonaci i znawcy tematu. Było konkretnie i trochę emocjonalnie, bo temat trudny.

Wyniki badań nie pozostawiają wątpliwości: odsetek dzieci romskich trafiających do szkół specjalnych jest znacznie wyższy niż w populacji polskiej, a połowa z nich spokojnie mogłaby się uczyć w szkole masowej, bo badania przeprowadzone testem Ravena wykazują normę. Jest też jasne, że większość romskich dzieci słabo mówi po polsku, zna język jedynie biernie. Co prawda, romskim uczniom często oferuje się dodatkowe lekcje polskiego, ale co z tego, jeśli to nie są lekcje nauki polskiego jako drugiego (obcego) języka, tylko powtórki ze zwykłych lekcji polskiego z programu, które niewiele dają. A bez języka nie tylko testy w poradni, ale wszystkie inne teksty są niezrozumiałe, źle wypełniane, a szkoła szybko staje się miejscem nieuchronnych niepowodzeń i przymusu.

Zobacz moja interpelacje do MEN i odpowiedź w tej sprawie

Szybko staje się oczywiste, że polska szkoła nie jest przygotowana na włączanie do systemu uczniów z innej kultury. Notuję podstawowe wnioski:  - wprowadzić do programów kształcenia pedagogów i psychologów zagadnienia dwukulturowości i praw mniejszości etnicznych; sprawdzić możliwość dofinansowania studiów podyplomowych o kulturze romskiej dla nauczycieli i szkolnych psychologów; doprecyzować przepisy dotyczące nauki języka polskiego - musi być nauczany jak język obcy jeśli ma przynieść efekty. 

Najbardziej wciskający w fotel jest wątek szkół specjalnych. Romskie dzieci tam lądują, bo wszyscy chcą dobrze. Orzeczenie z poradni to w praktyce stały zasiłek dla rodziny, często jedyne źródłó utrzymania; większa subwencja dla samorządu; no i poczucie bezpieczeństwa od szkolnej agresji dla dzieci. Tylko w efekcie rośnie kolejne pokolenie bez kwalifikacji zawodowych i szans na lepsze życie. Jak przerwać błędne koło?

12:20, rajew33
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 11 października 2011

Wygraliśmy – po raz 6 z rzędu. PiS po raz 6 z rzędu przegrał. Przegrało SLD; wygrał Ruch Palikota. PSL zarobił wystarczająco, by być potencjalnym koalicjantem.

Wbrew temu, co PiS sądzi o wyborcach (wszyscy pamiętamy słowa posła Kurskiego „Ciemny lud to kupi”), ludzie głosują świadomie. Większość przestraszyła się scenariusza, w którym nasze stosunki z Niemcami czy Rosją kreowałby Jarosław Kaczyński. Polityka zagraniczna w rękach PiS = katastrofa. A stabilna kontynuacja rządów okazała się ważna nie tylko dla Polaków, którzy gremialnie zagłosowali na PO, ale także dla zagranicy. Na rezultat wyborów giełda zareagowała wzrostami.   

Reelekcja rządzącej partii to historyczne wydarzenie, niespotykane w naszej młodej demokracji. Oznacza, że polska scena polityczna stabilizuje się, demokracja dojrzewa, wyborcy czują się coraz bardziej częścią państwa i współwykonawcami władzy. Jednocześnie polska polityka zachowuje elastyczność i zdolność do odświeżania, o czym świadczą wybory nowych posłów, przede wszystkim armia sejmowych nowicjuszy w Partii Palikota.  Ale i starych partiach doszło do drobnych korekt personalnych.

Teraz czekają nas koalicyjne negocjacje i zaprzysiężenie nowego rządu – zdolnego do kontynuacji i rozwijania rozpoczętych projektów.

16:27, rajew33
Link Dodaj komentarz »
piątek, 07 października 2011

Cisza wyborcza tuż tuż. Moje brygady czołgowe wyjechały na nocny patrol sprawdzić, czy banery i płyty wiszą na swoich miejscach. Ulotki rozdane. Liczne rozmowy z wyborcami zamienione w listę spraw do załatwienia. W głowie ułożony plan działania biura poselskiego, w szerokiej, ponadpartyjnej współpracy z osobami i instytucjami, których ogromne doświadczenie i energia są w polityce bezcenne.

Nie wiem, co zdecydują wyborcy. Ludzie mają bardzo różne emocje. Entuzjazm i szacunek przeplatają się z rozczarowaniem i irytacją. Mamy wielkie aspiarcje i oczekiwania, z niecierpliwością czekamy na moment, kiedy dogonimy stare demokracje - te, które kumulowały bogactwo materialne i intelektualne przez dziesiątki, a czasami setki lat bez nieomal żadnej przerwy. W tym czasie my traciliśmy elity w katyńskich lasach i na polach bitew. A jednak - choć wydaje się to niebywałe - Polska zawsze potrafiła się podnieść i rozwijać. Zawsze potrafiliśmy znaleźć siły i potencjał do codziennych starań o teraźniejszość i przyszłość. 

Ostatnie lata były okresem najbardziej dynamicznego rozwoju Polski. Nie tylko budujemy drogi, boiska i centra naukowe - jesteśmy także coraz bardziej solidarni, otwarci i gotowi do wspierania najsłabszych. Coraz chętniej i sprawniej korzystamy z demokracji.

W najbliższą niedzielę zdecydujemy, kto będzie rządził Polską przez najbliższe 4 lata. Platforma Obywatelska wraz ze swoim koalicjantem PSL pokazała, że mimo utrwalonego obyczaju toczenia politycznych wojen, jest możliwe rządzenie spokojne i odpowiedzialne. Rząd PO-PSL był jednym z nielicznych w demokratycznej Polsce, który rządził nieprzerwanie przez 4 lata i jedynym, który utrzymał przez całą kadencję rekordowo wysokie poparcie. Dziękując za to nadzwyczajne zaufanie, apeluję dziś do wszystkich ludzi dobrej woli o ponowne oddanie głosu na PO.

Nie bądźmy leniwi ani obojętni, głosujmy! Pojedyncze głosy mogą zdecydować o tym, ile mandatów przypadnie poszczególnym komitetom wyborczym i kto będzie nas reprezentował: ludzie ze sprawami w prokuraturze lub z wyrokami, którzy znaleźli się na listach PiS czy partii Palikota, czy sprawdzeni w najtrudniejszych sytuacjach politycy z koalicji PO-PSL? Czy wolimy platformową politykę otwartości i przyjaźni, czy pisowskie fobie i spiski, które nieraz już były przyczyną międzynarodowego skandalu? Palikot nie jest żadną alternatywą: przyniesienie świńskiego ryja do studia TV zwiększa oglądalność programu - ale czy przynosi jakiekolwiek rozwiązanie w polityce? Partia Palikota, z definicji antysystemowa, antyklerykalna i rebeliancka, nie ma do zaoferowania niczego, co może pomóc budować Polskę. Głosowanie na Palikota, paradoksalnie, tylko wzmacnia PiS.

Rządy ostatnich lat oceniane są raczej dobrze. Nie wszystko się udało, naszym wspólnym doświadczeniem są uczucia irytacji i rozczarowania, gdy sprawy szły zbyt wolno niż zakładaliśmy w swoich ambitnych planach. Ale daliśmy radę: Polska jest jednym wielkim placem budowy i zbiera najlepsze opinie za granicą. Aż niewiarygodne, że istnieje w Polsce partia, która ten osiągnięty wielkim wisiłkiem efekt jest w stanie zepsuć jednym wywiadem prezesa. Dlatego PiS trzeba zablokować - ta partia jest niebezpieczna dla Polski. W niedzielę trzeba pójść do urn i głosować na Platformę.

Przedwyborcze sondaże są wyrównane. W niedzielę wszystko może się zdarzyć. Ja jednak wierzę, że Poznań się zmobilizuje i po raz kolejny pokaże PiSowi... figę. 

20:54, rajew33
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 29 września 2011

Dziś w Polskim radio Program 1, jak co czwartek, odbyła się debata kandydatów do Parlamentu RP. Kandydaci delegowani przez swojej komitety – z całej Polski. Byłam tam jedyna kobietą (ukłoniły się stereotypy o tym co męskie a co kobiece) i chyba – z wyjątkiem prowadzącego – jedyną osobą po czterdziestce :-).

Zaczęliśmy od tego, że Polska jest na 30 miejscu w świecie w rozwoju IT. Mamy szanse być tygrysem światowym w tej branży? Pytał prowadzący. Ależ oczywiście ze mamy. Przypomniałam polską tradycję matematyczną (rozszyfrowanie Enigmy – zresztą poznańscy matematycy), osiągnięcia naszych informatyków i inżynierów w międzynarodowych konkursach. Mamy potencjał, mówię, dobre tradycje, kreatywnych ludzi i IT ma tę charakterystyczna cechę, że jak się człowiek podepnie, to nie ma znaczenia gdzie mieszka i jak drogie ma meble w pokoju – jego szanse są takie same jak rówieśnika na innym kontynencie. Internet burzy bariery odległości i finansowe - dlatego tu mamy szanse większe niż w innych branżach.  Możemy być liderem w ciągu kilku lat.

Potem była chaotyczna wymiana ciosów, której nie będę przytaczać.
Żałuje że było mało merytorycznie, mimo ze panowie przyszli z tabelami i plikami papierów. Pana z PiSu do łez ubawiła moja wypowiedź, ze w Polsce, gdzie wydaliśmy miliardy na innowacyjne projekty w ciągu ostatnich kilku lat, problemem nie są pieniądze, a brak kapitału społecznego, który jest konieczny do zaistnienia innowacyjności.  I że drogą do nowoczesnej Polski jest budowa zaufania i umiejętności współpracy oraz edukacja do otwartości, kreatywności i przedsiębiorczości.

Wolałabym nie mieć racji, ale niestety tak jest, że nie pomoże worek pieniędzy ani specustawa, jeśli nie załatwimy tej najbardziej podstawowej kwestii. Nie ufamy sobie, nie potrafimy współpracować, nauka i gospodarka są rozdzielone jakimś strasznym wąwozem, który powoli zaczęliśmy zasypywać dzięki zmianom w ustawach o finansowaniu nauki.

Kapitał społeczny trzeba budować od przedszkola, dlatego chcemy budować Koperniki, astrobazy i ustawiać na placach zabaw szachownice, zegary słoneczne i wahadła. A na wsiach budować nowoczesne zinformatyzowane świetlice, które bylyby jednocześnie biblioteką, siedzibą dla organizacji pozarządowych i miejscem rehabilitacji seniorów. Co w tym śmiesznego? Uważam, że to rewolucyjny w swej prostocie pomysł i przyniesie duża zmiane społeczną.

Najważniejsze, żebyśmy dokończyli proces cyfryzacji i zapewnili dostęp do Internetu wszystkim obywatelom Polski. Internet jest absolutna bazą, warunkiem równych szans dostępu do informacji i działania. W tej kadencji wprowadziliśmy e-sądy, PITy przez Internet, e-faktury, elektroniczne rejestry ksiąg wieczystych. Od lipca firme można założyć przez Internet.  Odblokowaliśmy on-line w szkołach (w ustawie brakowało przepisu który zezwala na te formę kształcenia dzieci). Internet wyrównuje szanse.  Mamy dobra ustawę o wspieraniu inwestycji internetowych i czas do 2015 roku żeby wykorzystać ogromne środki unijne przyznane nam na ten cel.

Niestety, nie było w debacie ani słowa o tym co najważniejsze dla innowacji: wdrożeniach. Istotą innowacji nie jest pomysł (w tym jesteśmy świetni), ale wdrożenie pomysłu i zysk. Jak wydawać pieniądze na innowacje, aby mieć więcej istotnych wdrożeń – oto kluczowe pytanie, które powinno być rozstrzygnięte przed nową perspektywą finansową.

23:07, rajew33
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 27 września 2011

Dziś na konferencji prasowej na Foksal, w której wystąpiłam razem z Małgorzatą Kidawą-Błońską i Joanna Muchą, mówiłyśmy o szansie dla młodych, jaka niosą ze sobą fundusze unijne – oczywiście pod warunkiem, że je jako Polska wywalczymy. Platforma Obywatelska ma najlepiej przygotowane i na bardziej doświadczone kadry do tego trudnego zadania. Chcemy wywalczyć 300 mld zł, z czego spora część poszłaby na projekty dla młodych.

Polska ma nieomal najniższy w Europie wskaźnik dzietności. Powinniśmy zrobić wszystko, co możliwe, aby ułatwić ludziom decyzje o posiadaniu dzieci. Do tego są potrzebne dostępne, tanie i bezpieczne żłobki i przedszkola. Dlatego priorytetem Platformy jest uruchomienie dużego programu żłobkowego, który analogicznie jak program przedszkolny z działania 9.1.1. z obecnej perspektywy finansowej mógłby spowodować masowe powstawanie żłobków, mikrożłobków i klubików dziecięcych.

Chcemy też wychowywac młode pokolenie do sukcesu i otwartosci w mysleniu. W tym celu uruchomimy program budowy regionalnych centrów nauki na wzór warszawskiego
Kopernika, a także dofinansujemy umieszczanie na placach zabaw edukacyjnych zabawek. Szachownice, zegary słoneczne, wahadła i inne modele fizyczne mogłyby inspirować dzieci i stymulować ich rozwój. Uzupelnieniem tego edukacyjnego pakietu będą Astrobazy - małe obserwatoria astronomiczne, budowane przy wiejskich szkołach. Dzieci z malych miejscowosci będą mogły wlączać się w międzynarodowe projekty obsrewacyjne i korzystać z przewagi wsi, jaka jest lepsza widocznośc nieba niż w pełnym smogu mieście.

Najważniejsze jednak, o czym media nie napisały, są Świetliki – nowoczesne świetlice, które chcemy uruchomić w małych miejscowościach. Świetlik to będzie wielofunkcyjne centrum aktywności, w którym organizacje pozarządowe znajdą swoją siedzibę, seniorzy – miejsce spotkań, rodzice – miejsce opieki nad dzieckiem, a opiekunowie osób niepełnosprawnych –
miejsce codziennej rehabilitacji. Świetliki mogą stać się sercem gminnej aktywności i wsparcia – pokładam w tym projekcie wielkie nadzieje.

Tym bardziej cieszę się, że Premier ogłosił dziś na konferencji prasowej o budżecie, że na Świetliki rząd zarezerwował w budżecie państwa na rok 2012 kwotę 150 mln zł. To moim zdaniem obok projektu podniesienia zasiłków pielęgnacyjnych do 620 zł oraz zapowiedzi przebudowy systemu opieki nad niesamodzielnymi najważniejsze deklaracje, które pokazują, jak bardzo polityka społeczna i edukacja zyskały na wartości i jak poważnie są traktowane przez PO.

20:51, rajew33
Link Dodaj komentarz »
piątek, 16 września 2011

Jedno z moich ważniejszych odkryć w Ameryce dotyczy instytucji, których statusu długo nie mogłam zrozumieć. Bo jak nazwać organizację, które działa jak wyborczy sztab partii, konkretnej partii, a jednocześnie zapewnia że jest „niepolityczna”? A jednak, Amerykanie w długiej tradycji demokracji i nieustannych wyborów zbudowali wiele mostów pomiędzy światem polityki a ‘cywilnym”; mostów, które bez wątpienia są podstawą silnego i bezpiecznego państwa, gwarantem profesjonalnej polityki i zaangażowanego społeczeństwa. Odkryłam 3 kategorie takich mostów: przypartyjne instytuty polityczne, instytuty polityczne i think-tanki.

Te pierwsze – przypartyjne-  to niepolityczne, choć przyporządkowane do partii organizacje, wykonujące zadania w Polsce realizowane przez połączone sztaby czołowych polityków partyjnych i wynajętych agencji reklamowymi i PR. Organizują prawybory i wybory, korespondują z wyborcami, organizują wiece polityczne, szkolą kandydatów z finansów, kampanii politycznej, zarządzania – wszystkiego co w polityce potrzebne. Permanentna kampania wyborcza i system obejmujący prawybory sprawiają, że instytuty bez przerwy są jedną wielką fabryką polityków. To coś w rodzaju całkowicie sprofesjonalizowanego sztabu wyborczego, który odpępowił się od partii politycznej i wszystkich kandydatów wybranych w prawyborach przygotowuje na wojnę totalną z przeciwnikiem z partii konkurencyjnej, ucząc go podstaw komunikacji, zarządzania, fundrisingu i prawa wyborczego. Ten kampanijny outsourcing jest zjawiskiem najbardziej obcym dla polskiej kultury politycznej.

Te drugie – ponadpartyjne - instytuty przybliżają polityków wszystkich opcji wyborcom, a wyborców – politykom. Instytuty ponadpartyjne organizują debaty polityków, spotkania polityków z lokalnym środowiskiem biznesowym, akademickim czy innym. Spotkania i debaty z politykami, czasami wielkimi sławami znanymi w całej Ameryce, są dla obu stron interesujące i pouczające.

Na koniec tink-tanki – naukowe gniazda myśli politycznej, innowacji wprowadzanej do polityki i pogłębionej analizy wybranych zagadnień, np. polityki w sprawach kobiet. Najbardziej niewinne, najmniej polityczne, najmniej konieczne dla przeciętnego polityka.

Bardzo bym chciała, żeby podobne instytucje mogły także w Polsce budować linki i mosty między polityką a przeciętnym obywatelem. Żeby w Polsce nie tylko na uniwersytecie, nie tylko dla studenta, ale dla każdego chętnego była szansa na realne spotkanie, rozmowę, poznanie polityki bez medialnego krzywego zwierciadła. Głęboko wierzę, że w nadchodzącej kadencji Sejmu uda się w końcu przeprowadzić projekt o fundacjach politycznych, który będzie początkiem gęstszej sieci instytucji pomostowych, które będą pokazywały ludziom, że warto rozumieć politykę, a politykom – że warto podejmować wysiłek spotkań z obywatelami. Trzymajcie kciuki.

00:31, rajew33
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12